dziennik z podróży po ziemi ** ** gdy patrzę sobie w oczy, widzę światła miasta
Kategorie: Wszystkie | czwartek | niedziela | piątek | poniedziałek | sobota | wtorek | środa
RSS
niedziela, 29 stycznia 2012

 

marznę.
nie wypada się skarżyć, skoro zamiast marzeń mam sopel,
a dusza jak lodowy strup odrywa się od mięśni serca.
17:16, teresita
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 stycznia 2012

w dżungli oczekiwań innych, norm społecznych i poprawnych zachowań, by przeżyć trzeba się bronić albo co najmniej mieć na sobie mocną zbroję. nieadaptacyjna głuchota ujawniająca się jedynie w sytuacjach określanych jako "powinnaś/ należy/ wypada" wspierana jest też przez moją pozbawioną hamulców podświadomości. obrazowo mówiąc, to co Freud przedstawiał jako górę lodową nieświadomości, ma u mnie formę odwróconą: przedświadomość swobodnie smaruje sobie kanapki masłem, a nieświadomość planuje weekendy i wieczory.

na szczęście mam jeszcze szczątkowe mechanizmy obronne, które za każdym razem, gdy tylko je zauważę, wzbudzają we mnie dziki zachwyt. entuzjazm, który wywołują, podobny jest do radości dziecka oglądającego sztuczne ognie: ładne to takie i takie nierzeczywiste. takie na przykład wyparcie: sen, w którym śni mi się sen, w którym rozmawiam o tym, co na jawie uznałam (emocjonalnie i intuicyjnie, niezupełnie logicznie) jako nielubiane przeze mnie miejsce między wódką a zakąską. sny w snach. ten chyba zlekceważę.

11:32, teresita
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 stycznia 2012

zmęczona dniem, życiem, przeciskaniem. ale nie żałuję. o krok od snu, ale nie mogę zapomnieć, że a gdybym tak się sponiewierał, że nie wiem z kim gdzie no i za co, pod adres swój trafić potrafię wu wu wu leningrad...

no i dźwięczę słowami, a w mojej głowie wojna między logiką, emocjami, wirusami...

 

22:55, teresita
Link Dodaj komentarz »

zamarzam. mimo że próbowałam grzać dłonie we wrzątku, o gorące szklanki i ciepłe plecy. jakiś chłód od środka promieniuje na zewnątrz.

pod palcami desert rose z gatunku pikn marvel. gdy ją naciskam, przyglądam się paznokciom i czuję, jak moje opuszki robią się wrażliwsze. i dobrze, mam zamiar wyskrobać nią słowa z duszy. mimo że marznę.

czekam na odpowiedź od korporacji i od szaleńców. gdy nie ma oczekiwań, nie ma rozczarowań.

17:21, teresita
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2012

o brzytwie słyszałam już w liceum, gdy nielegalnie uczęszczałam na zajęcia z filozofii dla studentów (co zbawiło mnie od studiowania filozofii). po latach Roman pokazał mi jej praktyczne wykorzystanie. dziś pierwszy raz świadomie wzięłam ją do ręki, by pozbyć się bytów namnożonych na potęgę. bolało mniej niż się spodziewałam, zero krwi i dużo przestrzeni między żebrami.

może odrosną. ale już się nie boję narzędzia mordu pradziadka Ockama: Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę. 

20:26, teresita
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 154