wstałam w środku nocy. pocałunek, który mnie obudził, miał w sobie magię, choć czuć było też jej mroczną część. po raz kolejny rzeczy nie są takie, jakimi się wydają. i nie wiem, co dalej z CS. wiem, co nie dalej z NSiWE. patrzę się na to wszystko, jak na przepływające nade mną chmury. może tracę właśnie wszystko. może tracę wszystko, co było złe.
i w tym wszystkim mówię do Kota. w ciepłej Italiji jest Kot, który mówi do Corny, a ja mam Kota do którego mówię. czasem wydaje mi się, że odpowiada. przychodzi też we śnie. gdybym lepiej znała się na geografii, może wiedziałabym, że jest w Austrii. a tak przechodzę zagubiony w dzieciństwie etap wyimaginowanego przyjaciela.