nie potrafię ściągać. więc gdy już musiałam, to otwierałam zeszyt na ławce albo wcześniej pisałam ściągi szyfrem. poza tym działały jeszcze dyskusje z Corny w trakcie pisania. dziś nie miałam żadnego zeszytu, ani sekretnych słów wpisanych w listę na zakupy...znowu zawaliłam egzamin próbny z wyborów w życiu, bo nie nauczyłam się, że jest różnica między sprawami Dużymi i Prostymi. i że żeby dać radę Dużymi, trzeba dać sobie szansę na Proste. lekcja przerabiana tak często, że powinnam znać ją na pamięć.
Proste musi być razem z Dalekim. proste oddalenie, daleka prostota...jak dziczki i mysze.
po 15 minutach rozmowy doszło do mnie, że szkoda mi czasu na Pana Korporację. szanuję jako człowieka, ale nie chcę już stracić kwadransa ciszy. zemdlił mnie. patrzę w okno, czy to na pewno ja. no ja. pozmieniałam się przez Zmiennik.niech to. przez godzinę kwiczałam sobie pod nosem, że może nie tak, że po co, że popieprzone i bez sensu. a potem razem z ananasem z orzechami przeżułam, przełknęłam i popiłam rooibosem złe myśli. muszę uważać z zaciąganiem się nieswoim życiem.